Przedwiośnie i ludzie

Na przedwiośniu rosną sobie kwiaty i zakwitają powoli krzewy. Tylko ludzie nam chorują, bo zmiana klimatu. W przychodniach jest zatrzęsienie ludzi, którzy są przeziębieni albo mają jakąś infekcję, czy grypę. Ciężko jest na to patrzeć idąc tylko odebrać własną receptę. W przypadku naszych popularnych „smarków”, to polecam wymasować sobie czubki palców u stóp, oczywiście wszystkie. Opcje są dwie: albo będzie nam schodzić z nosa, czyli z zatok, albo się cofnie to wszystko. Ja jestem za tą pierwszą opcją, bo zatoki się czyszczą, trochę posmarkamy, ale przynajmniej nie mamy wyjścia z punkcją. Jak możemy, to warto.

Szkolenia

To ważna sprawa ciągle się uczyć w zawodzie i się doskonalić, ale zawsze będzie to za mało. Jeździmy na wszelakie kursy, dużo się uczymy, ale czy trafiamy na fachowców, czy na mitomanów, to już nasza sprawa. W końcu tak, czy owak jesteśmy zdani na ludzi, którzy czasami nas uczą, albo na ludzi, co próbują nas czegoś „nauczyć”. Często się zdarza, że niby jedziemy na kurs, a potem na miejscu sami się przekonujemy, że coś tam nie pasi. Zaczynamy się zastanawiać jak to jest, kiedy inni chcą się kształcić i czegoś się nauczyć, a padają ofiarą hochsztaplerów, którzy chcą tylko wyciągnąć pieniądze a w zasadzie niczego konkretnego nas nie uczą…

Grypa i zima

Nawiązując do poprzedniego wpisu to trzeba dodać, że są jeszcze inne metody na przeziębienia i grypy. Mowa tutaj o bańkach, czyli stawianiu ich na ciele. Nasze babcie przecież nam stawiały na plecach, ale ogniowe. Dzisiaj jest to bezpieczniejsze, bo są już próżniowe, albo chińskie(tylko tu trzeba wiedzieć, gdzie postawić). Opieka nad takim chorym zmusza nas czasami do różnych metod. I tak np. gorączkę można zbijać dodatkowo poprzez nakładanie skarpetek zamoczonych w zimnej wodzie zawijanie w ręcznik i zabezpieczenie woreczkiem foliowym, by nie zmoczyć łóżka. Oczywiście zmiana skarpetek co jakieś 15min, aż do spadku temperatury. Opiekujmy się zatem.

Kuratorium, a opieka

Opiekujemy się osobami, które mają kłopoty z kręgosłupem lub mięśniami, albo jeszcze przy okazji z jakimiś problemami. No tak wychodzi podczas spotkania. Mogę powiedzieć, że mam taki dziwny zawód, bo wykonuję niby swoją normalną pracę, ale jednocześnie muszę patrzeć na to, co się z człowiekiem dzieje. Ale żeby mieć dobre papiery muszę przejść kurs, a potem uzyskać certyfikat, żeby można było uczyć innych. Do tego dochodzi lekarz w współpracy i oczywiście zezwolenie właśnie z Kuratorium. Można otworzyć własną działalność gospodarczą, ale bez studiów i papierów może być trudno. Lecz są tacy ludzie, co potrzebują pomocy i my mamy swoje sposoby, a nie bawimy się w lekarzy. Szkoda tylko, że fachowiec nie może, a nam wychodzi.

Opieka nad laptopem

W ymyśliłam sobie nowe słowo. Nazywa się to „Klapofonia”, a wszystko przez rozmowę na skypie. Wiadomo, że chyba każdy porozumiewa się tylko razem ze znajomymi i rodziną przez laptop za granicą. No jakoś nie była bym sobą, żeby czegoś nie skombinować. Ale faktem jest, że do tego nie trzeba mnie zmuszać. Zresztą przyjmuję moich „Aniołków” na symboliczny stół, a nie łóżko, jak mówią klienci, bo pacjent jest tylko dla lekarza. Zresztą spotkałam się z takim powiedzeniem, że jestem zawsze pod „prądem” i mam przez to opiekę nad tymi ludźmi. Staram się im służyć i często muszę rozwikłać sprawy inne aniżeli normalna praca.

Masaż

Wiadome jest, że jakikolwiek masaż jest pożyteczny dla człowieka. Są różne odmiany masażu: klasyczny, sportowy, limfatyczny itp. Też przecież mamy skierowanie od lekarza, by udać się na rehabilitację z masażem. Zazwyczaj dostajemy symboliczne 10 zabiegów różnorodnych i wtedy można skorzystać także z tej formy terapii. Zdarza się jednak, że spotyka nas dodatkowa praca jako opiekunów za granicą i kto mniej więcej wie o co chodzi, ten sobie poradzi a i może pomóc podopiecznemu. Chociażby myjąc rano, czy wieczorem inaczej, aniżeli jak to robią nasi zmiennicy. Wyczucie ciała jest ważne i nawet my możemy pomóc takiemu człowiekowi.

Stópki

Każda z kobiet lubi, kiedy partner masuje jej stopy. Jakby nie było, daje to poczucie relaksu i totalnego komfortu. Ale także może to być terapią, a myślę tutaj o refleksoterapii, która pozwala nam nawet określić, czy coś się dzieje w organizmie niedobrego. Fachowcy potrafią to robić i zanalizować stan rzeczy. Oczywiście, że pierwsze spotkanie z klientem (a nie pacjentem, bo od diagnozy jest lekarz) robi się wstępnie, ale potem musi być ponowna kontrola, bo każdy po pierwszym razie reaguje inaczej. Ma to znaczenie, ponieważ każdy organizm jest inny i należy się dostosować, jeśli między wizytami są jakieś zmiany. Kwestia analizy czasami jest bardzo ważna. Możemy takiego człowieka wysłać do specjalisty.

Napad na bank

W zawodzie różnie bywa i w zasadzie jesteśmy skazani na ciągłą pracę. Nigdy nie wiadomo, kiedy musimy wkroczyć do akcji. Ostatnio też mi się zdarzyło, że pomimo uroczystości rodzinnej musiałam zadziałać. Okazało się, że jeden z uczestników nie mógł dotrzeć, bo łapnął jakieś grypiszcze. Na szczęście mieszkał niedaleko. Więc dałam gościom jeść i biegiem do chorego postawić bańki i wymasować stopy. Godzina zeszła, goście dali w kuchni radę, a ja jakoś się uwinęłam ze swoją robotą. Wniosek jest taki, że niestety, ale zawsze biegniemy, bo trzeba, konsultujemy z lekarzem i robimy swoje. To faktycznie napad na bank zdrowotny.

Głupi chłop i reszta

 Chłopy potrafią nas doprowadzić do szewskiej pasji.  Niby coś tam  chcą robić, ale wychodzi to fatalnie. I w zasadzie doprowadza nas do nerwów. Naszym celem jest porozmawiać przy pracy i uzyskać jak najwięcej informacji  o stanie rzeczy. Wtedy możemy coś doradzić. Dziwnym zbiegiem okoliczności jest wysłuchanie problemów, ale zawsze trzeba dać swoje zdanie, by człowiek miał wyjście, a w zasadzie 2 wyjścia i sam ma dokonać swojego wyboru. Terapia robi swoje. Dziwne jest to, że niestety przy pracy ludzie z nami i tak się otwierają i mówią, co im doskwiera. Często mam wrażenie, że masując kogoś muszę wysłuchiwać zwierzeń i coś tam doradzić. I chyba to jest najlepszy sposób dać do wyboru 2 wyjścia z sytuacji i niestety nie jest to lekko, ale ludzie chcą mieć osobę zaufaną, która się nimi opiekuje pomimo  wszystko. W swojej praktyce zauważyłam, że często nie jestem typowym terapeutą, ale psychologiem.

Dzieci i opieka

Często opiekujemy się dziećmi. I albo to są nasze dzieci, albo musimy się opiekować za granicą, bo nas o to proszą. Wiadome jest to, że mamy wtedy większe pieniądze i jesteśmy zadowoleni, że zarabiamy niż w Polsce. Niemcy są taką okazją, by się rozwijać językowo, coś robić, ale uczciwie. W przypadku dzieci, to jest podwójna praca, ponieważ tutaj trzeba mieć ciągle oczy dookoła głowy, a zapewniam, że nie jest to łatwe. Z własnego doświadczenia wiem, że nie można puścić takiego malucha wolnym biegiem. Ja zawsze mówiłam, że nie ma odbiegać za daleko, bo jak się coś stanie, to nie będę go widzieć. Działa.